Osiem miejscowości i cztery gminy – mieszkanie poza miastem ma taką zaletę, że niewielkim nakładem sił można sporo świata odwiedzić, a dziś pobiłem pod tym względem swój rekord!:) Mysiadło, Warszawa, Kierszek, Konstancin-Jeziorna, Józefosław, Julianów, Piaseczno i Nowa Iwiczna. To prawie jak życie w Bazylei, gdzie jedna niezbyt długa wyprawa rowerowa pozwala odwiedzić trzy kraje, to dopiero byłoby coś! Acz wierzę, że rekord wkrótce pobiję, bo w niewielkiej odległości do zaliczenia są jeszcze m.in. Chyliczki, Stara Iwiczna, Lesznowola, Nowa Wola, Zgorzała i inne.

Nie wiem jak Was koleżanki i kolegi biegacze, ale mnie w bieganiu cieszą małe rzeczy towarzyszące mu. Jak np. właśnie to, że przez ponad 2 godz. dzisiejszego treningu odwiedziłem tyle miejscowości i gmin, czy że udało mi się przesłuchać prawie pół książki i nawet słuchałem ze zrozumieniem.

Małe radości i małe cele – to czyni bieganie ciekawym. Nawet biegnąc maraton cały czas myślałem – byle do tego zakrętu, byle dogonić jeszcze tę osobę, byle jeszcze ten kilometr utrzymać tempo. I tak do samej mety. Da się. Realizując małe cele cegiełka po cegiełce budujemy realizację tego wielkiego. Bo przecież trudno po 10 km myśleć „ufff, jeszcze tylko 32 km”. To na pewno nie motywowałoby do dalszego przebierania nogami.

Ach, i jeszcze jedno, satysfakcja! Robienie dłuższego treningu (prawie 22 km to dla mnie sporo) w pogodę, w którą normalnemu człowiekowi nie chce się wyściubić nosa z domu (co za wiatr!), daje naprawdę sporo radości:)

PS, Wybaczcie mi tę nadtwórczość blogową, na razie (zapał początkującego;)) chce mi się pisać o wszystkim, z czasem pewnie się ogarnę i będą tu już tylko najciekawsze rzeczy.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułJezioro zimowym przyjacielem biegacza
Następny artykułW czym biegać i jak słuchać muzyki?
Krasus – biegacz, napieracz, triathlonista i pĄpkins pełną gębą. Jego filozofia uprawiania sportu łączy ciężką pracę i ciągłe dążenie do bycia lepszym z dobrą zabawą, bo przecież w życiu chodzi o to, by było fajnie. Zrobił swoje jeśli chodzi o uklepywanie asfaltu i teraz realizuje się w terenie. W lesie, z mapą czy w górach czuje się jak ryba w wodzie!

10 KOMENTARZY

  1. O rety, pierwszy raz trafiłam na bloga kogoś z moich okolic (bloga biegowego). U nas faktycznie taki układ granic, że idąc do autobusu można przejść przez 3 miejscowości ;) Pozdrawiam!

    • Tofalaria, jest jeszcze http://www.leszekbiega.pl/ – Leszek mieszka bodaj w Nowej Iwicznej i przygotowuje się do Maratonu Paryskiego, co trening po treningu opisuje.<br /><br />A z tymi granicami to dopiero ostatnio oglądając dokładną mapę gminy zorientowałem się, jak przebiegają granice i że pomidory kupuję w innej wsi niż bułki;)

  2. Krasus, wpisy na zamówienie? Jak chcesz, to też ci jakiś temat &quot;zadam&quot; :P<br /><br />&quot;najciekawsze&quot; to rzecz bardzo względna, a z zapału trzeba korzystać, póki jest ;)

  3. analityczny umysł! :D<br />To może napiszesz, jak widzisz to, co obecnie się dzieje w PMNO (utarczki, walki o regulamin itd.) – dokąd to wszystko zmierza?

    • No i kiszka. Już muszę zawieść wiernego czytelnika. Zasada jest jedna: jak o czymś nic nie wiem to się nie wypowiadam. A o walkach w pucharze wiem tylko tyle, że… są. Poglądu więc nie mam żadnego:(

Pozostaw odpowiedź Tofalaria Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here