Afera, skandal i szok! Amber Gold, rozporek Clintona i dziadek Tuska to przy tym pikuś, jeden wielki pikuś. Ale po kolei, bo pewnie zaczęliście się już martwić (i słusznie!).

Wracam ja w poświąteczny wtorek z fabryki. Wchodzę do domu, a tam rozpierducha jakiej świat nie widział! Słychać krzyki, szlochanie i wołanie o pomoc, a ze skrytki, gdzie trzymamy m.in. obuwie i sprzęt sportowy wydobywa się kurz. Przeprowadziłem małe śledztwo (nie na darmo w tajemnicy przed rodzicami oglądało się seriale kryminalne w czwartkowe wieczory, ha!) i oto jakie zeznania udało mi się zebrać:

Brooks (1 rok): Spokojnie rozgrzewaliśmy się przed dzisiejszym bieganiem, gdy znienacka nas zaatakowano! Były ich tłumy, bili, kopali i jeździli po nas!

Adidas (2 lata): Rzucili się na nas jak zwierzęta, to było bezduszne… W oczach mieli mord, jedynym celem było unicestwienie nas.

Adidas (1,5 roku): To się nie godzi. My tu we wspólnocie żyjemy i nagle taki atak? Żeby sznurówki wciągnąć między zębatki a łańcuch?!

Inov-8 (1 miesiąc): Toturowanie niebieską oponą to jawne łamanie Konwencji Genewskich, żądamy eksmisji tych bandytów!

Niczym Kojak rozpakowałem lizaka, jak Columbo wyciągnąłem z kieszeni jajka na twardo i cygaro, popatrzyłem w lustro na swoją koszulkę Pumy a’la Borewicz i postanowiłem przesłuchać kogoś bardziej bezstronnego. Na podłodze leżała nieco zmaltretowana Podrabiana Kubota z Tesco.

Podrabiana Kubota z Tesco (8 lat): Wszystko widziałam. Ale zacznijmy od tego, że nie jestem podrabianą Kubotą, a oryginalnym Hero by Wrangler! Owszem, może inspiracją dizajnera były Kuboty, ale inspirowanie się to nie podrabianie!

Krasus: Kubota, do rzeczy, nie zajmuj mi tu czasu antenowego na blogu!

Podrabiana Kubota z Tesco (czyli Hero by Wrangler): No więc było tak. Dzisiaj rano po śniadaniu, a zjadłam dwie białe skarpety…

Krasus: Kubota, nie zalewaj, mów co widziałaś!

Podrabiana Kubota z Tesco (czyli Hero by Wrangler): Już, już, bez nerwów! Wypoczywałam po śniadaniu gdy usłyszałam jakiś rumot i zobaczyłam, że Z. (2 mies.) zrzuciła kask z szafki i jedzie w kierunku półki z butami. Jednocześnie jeden z S. (6 mies.) rzucił się na wypoczywające po weekendzie Inov-8, a drugi skoczył na szykujące się na wieczorny trening Brooksy. Z. złapała sznurówki trialowych Adiasów i wkręciła je między przednią zębatkę a łańcuch. Musiałam się schować, bo nie mogłam więcej patrzeć.

Krasus: I to wszystko?

Podrabiana Kubota z Tesco (czyli Hero by Wrangler): Nie, nie, wychynęłam zza węgła i zobaczyłam, że S. trzymał jednego z Inov-8, a Z. zaczęła po nim jeździć tą potworną niebieską oponą. Ten próbował się wyrywać, ale był bez szans. Potem straciłam przytomność, bo atakująca Brooksy Z. przejechała mi po rzepie.

Zacząłem analizować fakty. Wszystko wskazuje na to, że wyglądało to mniej-więcej tak:

Postanowiłem stawić czoła faktom i porozmawiać z oskarżonymi.

Krasus: Z., S., czy to co mówi Podrabiana Kubota i reszta to prawda?

Z.: Jasne że prawda! Jak mogłeś, jak mogłeś…? Calutki długi marzec, a Ty co…?

Krasus: No jak co? Super-hiper życiówka w maratonie, pierwsza ever wygrana w biegu na orientację i całkiem udany debiut w roli zająca na Półmaratonie Warszawskim – to był świetny miesiąc!

Z.: Owszem, świetny miesiąc… BIEGOWO! A przypomnij mój drogi, co jest największym wyzwaniem tego roku?

Krasus: Półajronmen…

S. lewy: Na który składa się…?

Krasus: … 1,9 km pływania, 90 km na rowerze i 21,1 biegu.

S. prawy: No właśnie, bieganie to tylko jedna z trzech części! A spójrz na dane z Endomondo. Co widzisz?

Krasus: 205 przebiegniętych kilometrów, 508 długości 25-metrowego basenu i 3h20min. spinningu…

Z.: Czy po to kupiłeś trenażer żeby używać go cztery razy w miesiącu po niecałej godzinie? Po to sprowadzałeś mnie z drugiego końca Polski żebym tu stała i patrzyła się na siebie? Czy naprawdę sądzisz, że trenując tyle ukończysz ½ IM w sensownym czasie?

Krasus: Bo ja się…

S. prawy: Nie mówi się „boja się” tylko „boję się”! Ale to dobrze, że się boisz, bo 90 km się samo nie przejedzie! Do startu w Poznaniu zostały cztery miesiące, a w Borównie/Bydgoszczy pięć miesięcy. To czas, w którym musisz przygotować się na przejechanie tego dystansu w co najwyżej 2h50min. Zrozumiano?!

Krasus.: Tak, ale…

Z.: Żadnych „ale”! Od teraz tygodniowo spędzasz na siodełku co najmniej tyle, co przez cały marzec, kręcisz w tlenie i modlisz się, żeby jak najszybciej przyszła wiosna. Czy wyrażam się jasno?!

Krasus: Tak jest!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułTwój pierwszy maraton cz. 2 poradnika
Następny artykułTen, w którym jestem komandosem na piątkę
Krasus – biegacz, napieracz, triathlonista i pĄpkins pełną gębą. Jego filozofia uprawiania sportu łączy ciężką pracę i ciągłe dążenie do bycia lepszym z dobrą zabawą, bo przecież w życiu chodzi o to, by było fajnie. Zrobił swoje jeśli chodzi o uklepywanie asfaltu i teraz realizuje się w terenie. W lesie, z mapą czy w górach czuje się jak ryba w wodzie!

17 KOMENTARZY

    • Mist, szczęściarzu, ja nie mam tyle miejsca;) I tak jestem megaszczęśliwy mając tę skrytkę, gdzie wszystko mogę schować;)<br /><br />PS. Komentarz usunąłem, już jest ładnie:)

  1. Ja myślę, że można by to wystawić gdzieś, w jakimś teatrze :) Trochę dopiszesz i będzie dramat w dwóch aktach. Bomba! <br />ps. Kubota rządzi<br />

  2. Normalnie wariat! Co ten sport robi z człowieka ;)<br /><br />A ja się martwiłam, że rozmawiałam, przed półmaratonem na starcie, z butami…to jest pikuś przy Twoich stanach umysłu :D

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here