Są tacy co mówią, że sprzęt nie jest ważny. Że kluczowe są rece/nogi/głowa, ale nie sprzęt. Przygotowanie masła orzechowo-czekoladowego wg mojego autorskiego pomysłu wykazało jednak, że sprzęt robi różnicę, bo w połowie procesu tworzenia tej wyśmienitości (już Wam zdradziłem, że warto…;)) za współpracę podziękował blender, tzn. jego część łącząca machinę z napędem pojemnika, która zapiekła się na dobre:/

To bodaj u Szerpy (szkoda, że nie miałem przyjemności poznać Go osobiście i napić się piwa, bo na mur-beton wylądowałby na liście ZNAM, CZYTAM I POLECAM po prawej stronie!) przeczytałem kiedyś, że przygotowywanie każdej pyszności dla biegaczy należy zacząć od otwarcia dobrego piwa. Posłuchałem więc bardziej doświadczonego kolegi i proces produkcji masła orzechowo-czekoladowego rozpocząłem trzy godziny wcześniej wstawiając kilka Budweiserów (tych czeskich!) do lodówki. Pssssst, piwo otwarte.

Czego potrzeba do przygotowania masła orzechowo-czekoladowego z turbodoładowaniem by Krasus?

  • dobrego piwa lub dwóch (zależnie od planów treningowych na kolejny dzień);
  • godziny czasu;
  • sporo orzechów maści różnej. Ja dałem paczkę ziemnych, paczkę nerkowców, garść obranych migdałów i garść włoskich;
  • czekolady gorzkiej (cała tabliczka da radę);
  • łyżki lub dwóch miodu (miałem spadziowy, pasował);
  • łyżki lub dwóch nasion chia;
  • odrobiny soli.

Po wsypaniu orzechów do miseczki należy dodać ich jeszcze trochę, gdyż w trakcie tworzenia masła półprodukt jest tak pyszny, że nie da się nie podjadać. Zaciągamy łyk piwa i zabieramy się za kolejny krok. Orzechy i migdały należy uprażyć. Nie wiem dlaczego, ale mądrzy prażą, prażę więc i ja, wrzucając je na kilka minut na suchą rozgrzaną patelnię. (EDIT: Google mówi, że praży się, by uwydatnić smak). Warto zadbać, by wszystkie orzechy były obrane, łupinki nie są pyszne. Sprawdza się metoda włożenia orzechów w skórkach w szmatkę, utworzenie z tejże „tobołka” i pocieranie/ugniatanie – orzechy obiorą się same.

Potem zabieramy się za najtrudniejszy element – mielenie. Wsypujemy orzechy do blendera lub innego urządzenia kuchennego (uwaga: zmywarka może się nie sprawdzić!) i jedziemy z koksem. Jeśli orzeszki ziemne nie były solone, to warto oprócz łyżki miodu dodać też odrobinę soli. Mielenie to proces długotrwały, wymaga nawet kilkunastu minut blendowania i masy cierpliwości, więc przydaje się piwo. W międzyczasie wrzucamy kostki czekolady do kubka i wstawiamy do garnka z gorącą wodą, by czekolada roztopiła się. Gdy przejdzie w stan płynny, wsypujemy do niej nasiona chia.

A orzechy wciąż się blendują. I blendują. I nadal blendują. Pomiędzy jednym a drugim łykiem chmielowego pojawiły się w mojej głowie wątpliwości, czy aby na pewno dobrze to robię, ale po pewnym czasie z orzechów w końcu zaczęły wydzielać się tłuszcze, papka zrobiła się mokra, aż w końcu przybrała odpowiednią jednolitą konsystencję. Wtedy wlewamy czekoladę z chia i dokładnie mieszamy miksturę. Przekładamy masło do słoika, ale brońciępanieborze pojemnika od blendera nie wstawiamy do umywalki! Przy użyciu środkowego palca czyścimy go i cieszymy się wyśmienitym smakiem krasusowego masła orzechowo-czekoladowego z turbodoładowaniem i dopiero oddajemy pojemnik do czyszczenia:)

Dlaczego z turbodoładowaniem? Bo dzięki dodaniu miodu, chia i czekolady jest jeszcze bardziej wypasione niż zwykłe masło orzechowe domowej roboty (do tych kupnych to nawet nie ma co porównywać), to prawdziwa petarda! Takie masło zawiera nie tylko fajne węglowodany i tłuszcze (kwasy tłuszczowe Omega 3 i Omega 6), ale i witaminy, minerały (cynk, fosfor, magnez, potas, wapń i żelazo), przeciwutleniacze, kwas foliowy, błonnik oraz doskonale przyswajalne białko. O tym, że smakuje wyśmienicie (mi najlepiej z białym pieczywem) to chyba nikomu wspominać nie trzeba… :)

9 KOMENTARZY

    • Dziękuję za miłe słowo!:) Wciąż do ładnego opisania są jeszcze ciastka energetyczne. Czekają sobie i czekają… no, do opisania jest też kilka innych rzeczy, tylko z czasem to kiepsko kurde:/

  1. NIe mogę czytać takich rzeczy na roztrenowaniu :) Ale może wykonam super hiper maseło jak wznowię sezon biegowy (czyt. zacznę wydatkować dużo energii na treningach). A tak przy okazji tego piwa o którym piszesz to odnalazłam pewien przepis na ciasto w wykonaniu faceta :)

    Składniki:

    1 kostka masła,
    2 szklanka cukru,
    1 łyżeczka soli
    4 jajka
    1 szklanka suszonych owoców,
    1 szklanka orzechów
    sok cytrynowy
    proszek do pieczenia
    3-4 szklanki dobrej whisky

    Sposób przygotowania:

    Przed rozpoczęciem mieszania składników sprawdź czy whisky jest dobrej jakości. Dobra… prawda? Przygotuj teraz dużą miskę, szklankę itp. utensylia kuchenne. Sprawdź czy na pewno whisky jest taka jak trzeba, by być tego pewnym, nalej jedną szklankę i wypij tak szybko, jak to tylko możliwe. Operację powtórz. Przy użyciu miksera elektrycznego ubij kostkę masła na puszystą masę, dodaj łyżeszke sukru i ubjaj dalej. W miedzyszasie zprawdź czy łiski jest na pewno taka jak czeba. Najlepiej sklaneczke. Otfórz druga butelkie jeźli czeba. Wszuś do mniski dwa jajki, obje szlanki z owosami i upijaj je mikserem. Sprawś jakoź łiski żepy pootem gośie nie mufili sze jest trójonca.
    Wszuś do miszki szyśką sul jaka masz w domu czy so tam masz szysko jedno so, f sumje fsale nie nie ma snaszenia so fszuśisz ! Fypij skok sytrynnmowy. Fymjeszaj fszysko z oszehami i sukrem fszystko jedno i frzudź monki ile tam masz fdomu, osmaruj piesyk masem i wyklej siasto na plache piesyka, usaw ko na 350 stofni, saaaamknij źwiszki. Sprawś jakoś fiski sostanej ot pieszenia siasta.
    I iś spaś.

  2. ojacie, ale zmiany! wyjechać na chwilę na wakacje, nieco po nich nie móc wrócić i zastać takie rewolucje! a masełko… wygląda pysznie! oby mój blender przeżył całą tą operację tylko, w każdym razie decyzja o wystawieniu go na próbę została już podjęta:) najwyżej przygotuję sobie kilka piw więcej, na poprawę humoru, jakby miał zamiar paść;) koncepcja piwkowania przy gotowaniu – best ever:)

Pozostaw odpowiedź Bartek Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here