Tyle mówi się o samotności długodystansowca i trudno temu zaprzeczyć, bo sport to godziny spędzone na samotnych treningach i hektolitry wylanego potu. Ale… jak się trochę postarać to może być inaczej. Z dziesięciu treningów w poprzednim-poprzednim tygodniu, dziewięć zrobiłem w towarzystwie – DZIEWIĘĆ! Jedynie bieg spokojny w poniedziałek wieczorem (który zresztą był powrotem z bardzo towarzyskiego treningu funkcjonalnego) odbyłem sam. Trenowanie w towarzystwie ma kilka zalet, ale nie jest też pozbawione wad.

ZALETY

1) Towarzystwo – to absolutnie największa zaleta. Fajnie jest spędzić czas z kimś fajnym, to proste jak budowa cepa. Można pogadać, wymienić się doświadczeniami biegowymi i obgadać kogo tam nie lubimy;) Najłatwiej o towarzyski trening jest przy okazji spokojnej jednostki treningowej – wolniej biec/jechać zawsze można, więc można się dostosować. Mam nadzieję, że jesienią i zimą wrócimy do Słoikowych Wybiegań, bo truchtanie w zacnym towarzystwie po Lesie Kabackim było zacne.

2) Łomot – nic tak nie motywuje to większego wysiłku, jak plecy kolegi z przodu. Tak podoba mi się bieganie z Belą lub Mateuszem, bo są ode mnie lepsi. Czasem robią się z tego takie mini zawody, adrenalina pozwala wtedy na większy wysiłek i można więcej.

3) Motywacjapływam w grupie Trinergy, w której jestem jednym z najsłabszych zawodników. Za każdym razem cisnę jak tylko mogę, by do chłopaków tracić jak najmniej (a czasem nawet ich gonić). Gdybym pływał sam, nie umiałbym regularnie wchodzić na taką intensywność.

WADY

1) Czas – mając rodzinę, pracę i dużo trenując, człowiek pilnuje każdego kwadransa. Niestety, trenowanie w towarzystwie to zwykle większy upływ czasu niż samodzielna jednostka. A to ktoś się 5 min. spóźni, a inny musi się wysikać, a kolejny kupić wodę. Ale to i tak pikuś przy… rozmówkach;) W czwartek kręciłem za Konstancinem z PPawłem, po treningu pogadaliśmy trochę przy samochodach i gdy mieliśmy właśnie się zbierać do domów – zajechał Rafał. I rozmowa rozpoczęła się na nowo;) O dyskach, startach, mocnej nodze i dziesiątkach innych aspektach sportu, w który się bawimy. Czas netto treningu to było jakieś 1:45, brutto – z dojazdami i pogaduchami – bite TRZY GODZINY. To, co jest największą zaletą trenowania w towarzystwie (fajne spędzenie czasu) kradnie minuty i kwadranse.

2) Znalezienie odpowiedniej osoby – to wcale nie jest takie proste. O ile ze spokojnymi jednostkami większego problemu nie ma, to już jak chce ktoś biegać kilometrówki, to o dobrego partnera będzie trudniej. Trzeba nie tylko mieć kogoś na swoim poziomie (a jeszcze lepiej trochę powyżej), ale jeszcze dopasować plany treningowe i plan dnia.

I jak bardzo bym się nie starał, to więcej wad za bardzo nie widzę, a i tak dwie wyżej wymienione są lekko na siłę. Czas jest oczywiście ograniczony i należy go oszczędzać, ale raz na jakiś czas trening towarzyski to naprawdę świetna sprawa. Nie rozumiem tych, którzy tak napinają się, by trenować w samotności. Nawet jeśli przez to, że pobiegasz wolniej z kimś, stracisz w maratonie pięć sekund, to co? Będzie 3:42:12 zamiast 3:42:07 i co?;) Świat się nie zawali.

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułTen, w którym (jeszcze szybciej) biegniemy po piwo
Następny artykułTen, w którym #dobropowraca i pomagamy dzieciakom
Krasus – biegacz, napieracz, triathlonista i pĄpkins pełną gębą. Jego filozofia uprawiania sportu łączy ciężką pracę i ciągłe dążenie do bycia lepszym z dobrą zabawą, bo przecież w życiu chodzi o to, by było fajnie. Zrobił swoje jeśli chodzi o uklepywanie asfaltu i teraz realizuje się w terenie. W lesie, z mapą czy w górach czuje się jak ryba w wodzie!

4 KOMENTARZY

  1. Osobiście lubię samotne treningi, ale przychodzą takie dni kiedy potrzebuję i lubię towarzystwo innych biegaczy, nawet wtedy gdy kilometr wypada biec nawet i po 7’30, nic to można swobodnie pogadać. Napiszę tak jest czas biegania samotnego i biegania stadnego ;) Pozdrawiam

  2. Często biegam z Nat, dzięki czemu zwalniam i dostosowuje swoje tempo do jej tempa. O dziwo, zauważam większe postępy kiedy właśnie łącze takie towarzyskie biegi (wolniejsze) z samotnymi (szybszymi), niż kiedy biegałem szybko przez cały czas.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here