Z tą całą zieleniną to zawsze jest problem. Wiadomo, że szpinak, jarmuż, pietruszka i inne takie cuda, to cenne źródła wszystkiego co dobre i ogólnie och! ach! Tylko jak je regularnie jeść? Zrobiłem kiedyś pesto z pietruszki (przepis na pesto z pietruszki), było nawet smaczne, ale wymagało trochę zaangażowania, mycia sprzętu itd. Przez ostatnich kilka lat przygotowałem je w sumie dwa albo trzy razy. NKŚ przemyca mi czasem w jakichś sałatkach szpinak, ale prawda jest taka, że z sałatek warzywnych, to ja najbardziej lubię pszeniczniaka i lagera…

Koktajle robione w naszym domowym blenderze też mnie nie przekonały, bo ich przygotowanie wymaga sporo zachodu: z wyciąganiem sprzętu, czyszczeniem go itd. Zdanie zmieniłem jednak, gdy dostałem od firmy Delimano „ekstraktor składników odżywczych”, czyli po naszemu blender, NutriBullet 600. Na początku byłem jednak do niego bardzo sceptycznie nastawiony. Zwykle tak mam wobec rzeczy, których otoczka marketingowa błyska wszystkimi kolorami tęczy.

W drodze do domu przejrzałem sobie załączoną książeczkę i mój poziom sceptyzmu jeszcze wzrósł. Jejku, czego oni tam nie piszą! Moje wrażenie było takie, że wystarczy regularnie robić koktajle tym sprzętem, a maraton sam się przebiegnie i wszystkie złe rzeczy tego świata pójdą precz. Obczajcie to: „Wydobyte dzięki niemu składniki odżywcze spowodują prawdziwy wybuch zdrowia i energii w Twoim organizmie.”. Kurde, ja wiem, że marketing, że to musi ładnie wyglądać, ale co pocznę, że mam alergię na takie teksty…?

Dotarłem do domu, rozpakowałem całość (wygląda na solidnie wykonane urządzenie – zero zastrzeżeń) i przygotowałem pierwszy koktajl. Zgodnie ze wskazówkami z książeczki na dno wrzuciłem coś zielonego, potem coś owocowego, a na górę garść orzechów. Zalałem wszystko wodą, BRRRRRZZZZZZZZZZZZZZ i gotowe. I tu następuje moment, w którym zacząłem zmieniać zdanie na temat NutriBulleta. Wszak mówią, że tylko krowa nie zmienia poglądów…

1) Zmieli wszystko

Mrożone kulki liści szpinaku, migdały, marchewka, orzechy, każda zielenina, owoce (świeże i mrożone), buraki i co tylko sobie wymyślisz – dodajesz i jest. Nie znalazłem jeszcze produktu spożywczego, którego wrzucanie w blender ma sens, a NutriBullet by sobie z nim nie poradził. Jak jest dużo zielonego, to potrzeba trochę dłużej kręcić (czyli np. 45 a nie 30 sekund), by liście zostały dokładnie pocięte, w przeciwnym wypadku dostaniemy koktajl z kawałkami liści pietruszki. 45 sekund to jednak nie wieczność, można w tym czasie strzelić 20 pĄpek;)

Jedyne z czym sobie Nutri nie do końca radzi to pestki z malin. Zostają one w całości, co bywa dla mnie irytujące, acz gdy poczęstowałem w pracy koktajlem zawierającym właśnie maliny, okazało się, że inni te pestki lubią, więc trudno tu się za bardzo czekać.

2) Jest do bólu prosty w obsłudze

Co mnie wkurzało w naszym „tradycyjnym” blenderze to fakt, że po zblendowaniu potrzeba było kolejnego naczynia, w którym mógłbym koktajl zabrać do pracy. NutriBullet 600 jest do bólu prosty. Składa się z podstawy z silnikiem (stoi na blacie od dnia zamieszkania z nami – nie trzeba nic wyciągać z dna szafy, a miejsca zajmuje niewiele) oraz trzech kielichów do wyboru (większy i dwa mniejsze). Pojemniki z podstawą łączy się za pomocą części, do której zamocowane są ostrza. Najlepsze jest jednak to, że do kielichów są dołączone dwie zakrętki. Po zakończeniu blendowania zakładamy nakrętkę i można iść do pracy lub na basen.

Przygotowanie koktajlu wygląda tak: pakuję wszystko do kielicha, nakręcam na niego część z ostrzami, wczepiam całość w podstawę i BRRRRRZZZZZZŹŹŹŹŹŹŹŹ. Gotowe:)

3) Szybko się go czyści

Jak zabieram kielich z koktajlem do pracy, to do wyczyszczenia rano mam tylko ów łącznik z ostrzami, a umycie go zajmuje kilkadziesiąt sekund, można też po prostu wrzucić go do zmywarki (podobnie jak pojemniki). Te zresztą też nie wymagają wielkiego zaangażowania i umycie trwa nie więcej niż blendowanie. Podstawa z silnikiem stoi cały na blacie.

4) Lubi wyjazdy na weekendy

NutriBullet 600 nie zajmuje dużo miejsca. My zwykle podróżujemy na zawody samochodem, więc na wyjazdy dłuższe niż dwa dni zwykle zabieramy go ze sobą, bo naprawdę się przydaje. Kawałek zieleniny i owoce da się kupić wszędzie, a wzbogacenie diety jest bycze!

Kaloryczna pułapka

Sprzęt nie jest jednak pozbawiony wad… Jest w nim problem, o którym nie piszą w instrukcji i chyba z miesiąc minął nim go dostrzegłem. Weźcie banana, dodajcie pomarańczę, garść migdałów, trochę soku z jabłek i łyżkę miodu – wszystko jest smaczne, zdrowe i… kaloryczne! Koktajle traktowałem czasami jako napitek (zamiast szklanki wody do kanapki), tymczasem to solidne i mocno kaloryczne posiłki. Trzeba na to uważać, bo można nieświadomie dodać sobie każdego dnia kilkaset kcal. Od pewnego czasu do mieszanek nie dodaję już migdałów ani orzechów, a skupiam się na warzywach, bo są najmniej kaloryczne. Dosypuję też nasiona chia lub suszone jagody goji.

Trwałość sprzętu

Działamy razem od kilku miesięcy. Nie umiem Wam powiedzieć, jak wytrzymały to sprzęt. Na razie przygotował na oko ze 120-150 koktajli i wszystko jest cacy. Był z nami na Triathlonie Karkonoskim (warto przeczytać) i paru innych wyjazdach, gdzie przysłużył się do zdobytych medali:) Nie wiem jednak, jak ostrza będą cięły za rok lub trzy lata. Nie wiem też, jaka jest obsługa gwarancyjna i pogwarancyjna. Jak się coś wydarzy, dam Wam znać:)

Przykładowe koktajle

Wg instrukcji należy postępować tak: włożyć zielone, włożyć owoce, włożyć bakalie, zalać wodą lub mlekiem do MAX. Ale to blender, który zblenduje wszystko, można więc popuścić wodze fantazji. Czasem zamiast zalewać wodą, zalewam wszystko sokiem jabłkowym, dodaję miód lub coś innego. Jeśli chodzi o smak koktajli, to nie powiem, że Nutri robi najlepsze na świecie, bo wszystko zależy od tego, co włożymy. Jak przesadzę z burakiem albo szpinakiem, to nie jest zbyt pyszne;)

Kilka moich ulubionych to:
– natka pietruszki, gruszka, jabłko, migdały, woda;
– natka pietruszki, pomarańcze, marchewka, nasiona chia, woda;
– szpinak, banan, borówki, jagody goji, sok jabłkowy;
– natka pietruszki, burak, jabłko, sok jabłkowy (sok zamiast wody ma poprawić smak);
– jarmuż, kiwi, pomarańcze, miód, nasiona chia, woda.

Generalnie pozwala on na dowolne eksperymenty i każdy pewnie wypracowałby swoje ulubione koktajle, ale ogólnie robię to tak:

ZIELONE: jarmuż, natka pietruszki, szpinak świeży, szpinak mrożony (wybieram jedno z nich);
OWOCE DUŻE: gruszki, jabłka, pomarańcze, grejpfruty, banany (wybieram jedno-dwa);
WARZYWA: burak, marchewka (wybieram jedno lub w ogóle);
OWOCE MAŁE: maliny, borówki, jagody, żurawina, jeżyny (wybieram jedno lub w ogóle);
BAKALIE: migdały, orzechy nerkowca, rodzynki (wybieram jedno lub w ogóle);
DODATKI: nasiona chia, jagody goji (wybieram jedno lub w ogóle);
ZALEWKA: woda, prawdziwy sok owocowy, woda kokosowa, mleko krowie, mleko kokosowe, mleko ryżowe, mleko migdałowe (wybieram jedno lub dwa jeśli do siebie pasują, np. woda i woda kokosowa).

Czasami do dowolnego koktajlu dosypuję też białko robiąc z niego koktajl białkowo-węglowodanowy. Gdy mam ochotę na coś naprawdę pysznego to robię go z samych owoców. Blenduję wszystko tak długo, aż uzyska płynną konsystencję, rzadko jednak wymaga to więcej kręcenia niż 45-50 sekund.

Warto?

Na początku myślałem, że to może fascynacja nowym, ale Nutri używam od kilku miesięcy i nadal się przyjaźnimy. Praktycznie każdego dnia robię sobie do pracy koktajl, a w lokalny spożywczak bije dzięki mnie rekordy w sprzedaży natki pietruszki;) Pewnie inny dobry blender też sprawiłby mi tyle radości, ale mam akurat ten, więc Wam o nim piszę.

NutriBullet 600 kosztuje 499 zł w internecie 399 zł, co jak na blender nie jest kwotą niską. Już za 100 zł można kupić taki z dwoma bidonami do zabrania ze sobą. Pozostają jednak pytania o jakość wykonania sprzętu, materiały z jakich powstał, a przede wszystkim, efekt końcowy. NutriBullet ma 600-watowy silnik, te tanie np. 250. Uważam, że jeśli kogoś stać na taki wydatek, to warto. Jak ktoś nie wierzy, to mogę kiedyś poczęstować koktajlem;)

20 KOMENTARZY

  1. Cholera robie też takie koktajle ale ta.natka pietruszki u Ciebie mnie blokuje.
    Ja traktuje to jako przekąske i tez dość kontroluje co wrzucam bo jestem na redukcji..

  2. Ach te pestki malin ;) Btw, mnie osobiście blokuje nie natka, a cena sprzętu… Tylko że mój leciwy ręczny blender powoli stoi nad grobem i tak czy siak muszę szukać następcy, i to porządnego, bo w kuchni działam sporo. A orzechy na masło próbowałeś mielić? Jestem ciekawa, czy by sobie poradził.
    Jeżeli chodzi o koktajle, to ostatnio u mnie króluje jako składnik pieczona dynia. Dynię ze skórą kroimy na kawałki, władamy do piekarnika, pieczemy tak długo aż zmięknie (ok.1 godz.), następnie obieramy i blendujemy na mus. Następnie ten mus + mleko roślinne + sok z pomarańczy + banan + sok z cytryny + cynamon + mielony imbir = pycha :) Tylko ma sporo kalorii, więc to raczej posiłek, aniżeli popitka ;)

    • Orzechy – zaden problem, jest do tego drugie ostrze i działa bardzo dobrze.

      Twój przepis przypomniał mi o jednym z ulubionych składników – imbirze :)

  3. Muszę przyznać, że się trochę obawiałem zakupu takiego urządzenia – w sumie cena jest dość wysoka.. ale Twoja rekomendacja i kilka dni użytkowania sprawiły, że jestem mega zadowolony :) Użycie i czyszczenie jest banalnie proste, a możliwości mieszania praktycznie nieograniczone :) Poza tym w takim blendach mogę spokojnie przemycić warzywa i owoce, których normalnie nie cierpię – np. awokado ;) Kaloryczność mi nie przeszkadza, bo coś takiego idealnie nadaje się na przekąski i szybki posiłek przed/po treningu :)

    Co do pestek malin, to w zagranicznych internetach wyczytałem, iż Nutribullet 900 sobie z nimi radzi ;)

    • Uffffff! Cieszę się, że moja rekomendacja nie okazała się być „z dupy”, że jesteś zadowolony! To przemycanie to sprytny sposób, chyba każdy tak robi, hehe;)

  4. oj, kusisz! chociaż nie powiem: mój blender ręczny Total Control z Morphy Richards świetnie sobie radzi nawet z orzechami i lodem, kosztował podobnie, a ma 650-watowy silnik, więc póki działa (oby na wieki!), to skorzystam jedynie z Twoich przepisów! ;)

  5. mam pytanko, a próbowałeś coś zblendować z pomidorami? Da radę ze skórką, czy przed blendowaniem trzeba obrać?

  6. Sprzęt bardzo zawodny. Po kilkunastu uzyciach nie można dokręcić nadstawki z zawartością do zmiksowania aby potem przekręcić i uruchomić. Zadzwoniłem, do sklepu internetowego ale wyjątkowo niechętny osobnik oświadczył, że muszę przysłać na własny koszt sprzęt a oni odeślą do producenta. Procedura długa i niepewna. więc rzuciłem słuchawką i mam teraz bezużyteczny gadget bo w promieniu 100 km nie ma serwisu o ile w ogóle jest. Szkoda 500 zł. wydanych na bardzo zawodną chińszczyznę.

    • Ups:/ Kiepsko wygląda ich podejście do klienta, szczególnie, że jesteś jedyną osobą jaką znam (a trochę użytkowników znam), której się coś neidobrego ze sprzętem stało. Mój ma gruuuubo ponad rok, korzystam każdego tygodnia i śmiga bezproblemowo cały czas..

  7. Zamierzalem kupic wersje rx 1700w cena nie jest niska 999zl.Ale na amazonie jest mnustwo negatywnych opini o tych sprzetach.Ze przecieka ze uszczelka odpada ze sie grzeje?Ogolnie duzo jest opini o tej uszczece.

  8. Kupiłem Nutribullet – Ekstraktor podrobiony więc: Ostrzegam przed zakupami w sklepie internetowym TVSklep.eu prowadzonym przez firmę TOP STUDIO Mariusz Woźniak ul: Pocztowa 1 w Rudzie Śląskiej zarejestrowanej pod numerem NIP: 641-226-60-58 REGON: 240605237. Sklep ten sprzedaje podrobione towary, nie odpowiada na emaile, nie odbiera telefonu. Wcześniej prowadził TVSHOP24H MARIUSZ WOŹNIAK.
    grzegorz.bytom@gazeta.pl

  9. Siostra ma NB z silnikiem 900, ja wersję 600. Różnica odczuwalna w pracy silnika, 900 po wciśnięciu pojemnika aż się zrywa. Nie znaczy to ze 600 jest zła – działa super, i na moje potrzeby głównie koktajli Generalnie przekonało mnie to, że w jednej porcji koktajlu wypijam dużo owoców i warzyw, a ja jakoś nawet po jabłko do przegryzienia odruchowo nie sięgam. Innych blenderów nie miałem, nie próbowałem więc nie mogę się wypowiedzieć. Z NB przygotowanie i mycie jest tak proste i szybkie, że odruchowo robię koktajl i wypijam. No i zużywam wszelkie resztki zieleniny, których nie zużyje się w kuchni (ruckola, szpinak, ogonki pietruszki, no prawie wszystko co zostaje). A zauważyłem jeszcze, że teraz odczuwam potrzebę wręcz wypicia koktajlu, nie ze względów dietetycznych, a dla przyjemności, organizm sam ma ochotę. Kwestii trwałości sprzętu, reklamacji nie poruszam – mamy sprzęty zbyt krótko, póki co nic się nie przegrzewa itd. Generalnie mogę polecić.

    • No właśnie to łączenie różnych rzeczy w prosty sposób mnie też przekonało. Zrobienie owocowo-warzywnego koktajlu zajmuje naprawdę kilka minut. Jak się doda jakieś pyszności, to faktycznie jest to smaczne i aż się chce robić kolejny :)

  10. Trafiłam tu bo zastanawiam się nad zmianą 600 na 900.
    Zmieniam tylko dlatego, że moja 600 została sprowadzona lata temu z USA (w PL jeszcze wtedy nikt o czymś takim nie słyszał) więc muszę działać na transformatorze. Mam ją od kilku lat i jest super, robię wszelkie smothies, mąki itp. Jest wciąż jak nowa. Sprzęt super jakości, warto zainwestować.
    Podejrzewam, że te wadliwe to podróby, o których wiele w sieci.

  11. Właśnie zakupiłam na stronce nutribullet pl , teraz mają promocję o 15% taniej. Pokusiłam się na 900 pro , skoro tak zachwalacie….to musi być dobry ? już się nie mogę doczekać dostawy? pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here