Jesienne popołudnie. Kolorowe liście nieśpiesznie opadają ludziom na głowy, chylące się ku zachodowi słońce przebija pomiędzy zabudowaniami warszawskich Bielan. Jesienny wiatr niesie dobiegające przez otwarte okno jednego z mieszkań dźwięki gitary Jimiego Hendriksa brzdąkającego „Hey Joe”. Nikt nie wie, skąd na Bielanach wziął się legendarny gitarzysta, musimy pozostawić tę zagadkę nierozwiązaną. W okolicy drugiego „Yes, I did, I shot her” przed niepozornym budynkiem przy Stefana Żeromskiego 17 pojawił się On. Rozgląda się dookoła, spogląda dwa razy na logo na drzwiach, zarzuca blond grzywą i wchodzi.

– Dzień dobry, chciałbym kupić czasówkę do triathlonu – zagaił Pimpuś brodatego faceta stojącego w okolicy lady, a w głośnikach rozbrzmiewał już nie Jimi Hendrix tylko komentatorzy Eurosportu jarający się jednym z etapów Vuelty.
– Fioletowy konik na kierownicę chce kupić rower? Rower do triathlonu? – z niekłamanym zdziwieniem w głosie zapytał Grzesiek Dziadowiec, szef szefów Veloart Studio & Café.
– Nie konik, tylko kucyk! Oczywiście, że chcę, a co, nie wolno mi?
– Nie no, jasne, klient nasz pan! Ale jak Ty będziesz Pimpusiu na tej czasówce jeździł? – drążył temat Grzesiek.
– Ja jak zwykle, na kierownicy lub lemondce. A na siodełku zasiądzie i w pedały się wepnie mój ziom, Krasus – bez chwili wahania odpowiedział Pimpollo.

Grzesiek podrapał się chwilę bo bujnej, czarnej niczym smoła na dachu, brodzie. Zerknął w stojący na ladzie komputer. Kliknął kilka razy myszką, twardy dysk zaterkotał i coś nowego wtoczyło się na ekran monitora.

– Zatem zapraszamy na prefitting w przyszły czwartek od 9 rano – odpowiedział po kilku sekundach Grzesiek.
– Ja chcę rower kupić, a nie fitting robić – zarżał Pimpek.
– Pimpusiu, my do sprzedaży roweru podchodzimy trochę inaczej. To nie jest tak, że przychodzisz, płacisz i wychodzisz. Owszem, jak sobie zażyczysz, to może tak być, ale generalnie działamy inaczej – odpowiedział jednym tchem Grzesiek.
– Inaczej, czyli jak?

Brodaty szef szefów przysiadł dostojnie na obrotowym krześle i wziął głęboki oddech, a w jego oczach pojawiła się iskra. Najpierw tylko lekko, jakby nieśmiało, błysnęła, ale z każdym wypowiadanym słowem świeciła jaśniej. Takie iskry spotyka się rzadko, noszą je w oczach tylko ludzie z prawdziwą pasją.

– Pierwszym ogniwem na linii klient-Veloart jest fitter-fizjoterapeuta. Najpierw przeprowadza dokładny wywiad z przyszłym użytkownikiem roweru, potem robi szczegółowe pomiary zakresów ruchu, mobilności kończyn i tak dalej. Kolejny etap to dopasowanie geometrii roweru na specjalnie do tego przeznaczonej maszynie.
– Czyli przymierzamy się do roweru bez roweru? – zapytał zaciekawiony Pimpuś.
– Właściwie tak. Na tym urządzeniu fitter szuka dla danej osoby odpowiedniej pozycji pod kątem wygody, aerodynamiki i efektywności pedałowania. Dopiero na podstawie tego badania sprzedawca przygotowuje ofertę kilku rowerów, biorąc oczywiście pod uwagę budżet i oczekiwania kupującego. Finalnie dostajesz rower dopasowany nie tylko pod kątem wyglądu czy wyposażenia, ale i geometrii. Nie musisz nic w nim wymieniać. Siadasz i jedziesz.

– … – nie odpowiedział zajęty poszukiwaniem swojej szczęki gdzieś na podłodze Fioletowy. Przez jego kucy rozum każdej sekundy przepływało kilkanaście myśli takich jak „Yyyyyyyy” albo „O do konia!”, czy wreszcie „Ile to będzie kosztowało?! Chyba muszę zatrudnić się w Morskim Oku.”.
– Wpadacie w czwartek? – przerwał niezręczną ciszę Grzesiek, wyrywając Pimpusia z rozmyślań o zakopiańskim góralu okładającym go batem po umięśnionym boku.
– Tak, tak, tak! Do zobaczenia.

KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ

12 KOMENTARZY

  1. no no z takim polorem i polotem slowotworczym Pimpus na starosc ma zapewniony zawod . Jak skonczy z pilotowaniem w rowerowym WRC ma szanse zostac poczytnym pisarzem best(selerów) … z niecierpliwościa czekam na czesc nr 2

  2. fajne profesjonalne podejście – przypomina mi naszą korespondencję Marcin z września:
    – Przyjdź do nas – weźmiesz testową P3 i zobaczysz co i jak. A potem wsadzimy Cię na urządzenie fitujące.
    Kurtyna

  3. Krasus dawaj drugą część!! :) cierpliwy to jestem na treningu i/lub na zawodach, ale nie jak się oddaje intelektualnej uciesze, która mogę mieć tylko w izolatce mego domu, azylu książkowym, w wannie !

Skomentuj pawel Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here