Bloger to ma klawe życie. „Krasusie, wysyłam Ci na Mikołajki coś fajnego, naprawdę super, będziesz pod wrażeniem!” – powiedział mi przez telefon Grzesiek z Natural Born Runners, zaprzyjaźnionego sklepu biegowego, który kiedyś uznał, że ten Krasus to wart jest wspierania w jego napieraniu przez biegowy świat. No i przychodzi paczuszka, patrzę na nią, ma rozmiar pięści i waży tyle co nic. Wyciągam, oglądam i… KURTKA!

Przez tyle lat biegania nigdy nie miałem jeszcze takiej klasycznej wiatrówki. Jako że grzeję się jak diabli, to zwykle biegam po prostu bez kurtki. Musi być już naprawdę bardzo zimno, bym kurtałkę wziął. Z ciekawością przyjąłem więc propozycję Natural Born Runners i Newline, by pobiegać w Newline Windpack Jacket, czyli ultralekkiej wiatrówce. Od Newline, z którą to marką pokochałem się już jakiś czas temu i teraz na stałe razem działamy.

Newline Windpack jest lekki

Faktycznie, tak jak Grzesiu zapowiedział, jestem pod wrażeniem. I to jakim! Jakieś 70 gramów, tyle to ważą majtochy biegowe, ale nie kurtka! Pokochałem ją od pierwszego założenia, minęły dwa miesiące i miłość ta nic a nic nie straciła na sile, biegam w niej większość treningów, a jak nie w niej, to z nią. Bo to idealna opcja, by mieć coś podczas rozgrzewki i schłodzenia (gdy chłód jednak trochę doskwiera) i zdjąć owe coś na szybki odcinek. Jasne, można kitrać kurtkę w krzakach albo pod ławką na Agrykoli, ale wystarczy ją zwinąć (spokojnie da się to zrobić w biegu) i można biegać z nią w ręce. Znamy takich (mryg-mryg!), co to bez „czegoś” w dłoni biegać nie potrafią. Biorą więc kluczyki od samochodu nawet jak biegają pod domem;) A tu WindPack Newline’a pasuje idealnie. Nada się na rozgrzewkę, potem cyk-cyk zwijamy i biegamy, a na schłodzenie znów na plecy.

Newline Windpack chroni przed wiatrem

Wiatrówka Newline’a jest po prostu DOS-KO-NA-ŁA na taką dziwną zimę jak w tym roku. Gdy jest nieco cieplej, zdejmuję ją do szybkich odcinków, a przy konkretniejszym wiaterku, biegam w niej cały czas. To nie jest kurtka dla zmarzluchów, to klasyczna wiatrówka, której zadaniem jest uchronić biegacza przed – jak sama nazwa wskazuje – wiatrem. Podczas treningów często reguluję sobie temperaturę rozpinając i zapinając zamek. Z wiatrem biegnę z rozpiętym, a gdy pojawia się wmordęwind, kurtkę zapinam. Działa. Korzystałem z Windpacka podczas naszego NBR Campu w Karkonoszach, pod spodem miałem ciepłego merynosa, dodatkową koszulkę i kurtka dawała radę nawet, gdy odczuwalna temperatura spadła sporo poniżej zera.

A co z deszczem? Wodoodporność jest, ale ograniczona. Próbowałem to jakoś zbadać, ale ja nigdy nie wiem, czy wilgoć na koszulce pochodzi z zewnątrz (deszcz) czy od środka (pot);) Faktem jest, że gdy ostatnio z Belkiem cisnęliśmy 13 km ciągłego poniżej 3:55 w deszczu, deszczu ze śniegiem i śniegu, to byłem cały mokry. Ale w sumie nie miało to znaczenia, bo gdyby nie opady, to i tak zalałbym się potem. Podczas biegu pod wiatr czułem jednak ochronę, więc mimo przemoczenia, swoją podstawową funkcję kurtka spełniała i o to chodzi! Jak jest zima, to musi być zimno, a wiatrówka ma chronić przed wiatrem.

Newline Windpack jest wytrzymały

Ultralekki i cienki materiał budził moje obawy o wytrzymałość. Nie chodzi bynajmniej o to, że napnę mięśnie i kurtka pęknie na klacie, obawiałem się raczej przetarć od plecaka. Biegałem w Newline po górach i podczas startów na orientację na 50 km i jak dotąd na materiale nie ma śladu zużycia. Pewnie kiedyś w końcu się pojawią, ale skoro po kilkudziesięciu godzinach pocierania ramiączek plecaka nic nie ma, to znaczy, że z wytrzymałością kurtki jest OK. Od napiętych mięśni też nie pękła;)

Newline Windpack nie ma wielu dodatków

Z praktycznych rozwiązań warto pochwalić elementy odblaskowe. Choć po zmroku biegam zwykle z mrugającymi światełkami na ramieniu, to uważam, że odblasków nigdy za wiele. Lepiej świecić się jak choinka, niż być potrąconym przez samochód. Newline Windpack odblaski ma i działają jak powinny.

Uważam za to, że przydałoby się jej jakieś dodatki jak kieszeń i/lub kaptur. Kieszonka na klucze czy telefon to bardzo przydatna rzecz. Owszem, zimą nie ma z tym problemu, bo w legginsach praktycznie każdych jest, ale potrafię wyobrazić sobie wietrzny, ale dość ciepły jesienny dzień, gdy chciałbym mieć kurtkę dla ochrony cycków, ale biegam w krótkich spodenkach i z kieszenią na telefon jest krucho. Podobnie kaptur. Na czas schłodzenia i rozgrzewki (albo jak się Bela spóźnia na punkt zborny przed treningiem) fajnie byłoby móc zakutać się w kaptur. Rozumiem jednak, że brak jednego i drugiego to efekt ekstremalnego odchudzenia kurtki. No helou, ona waży 70 (siedemdziesiąt!) gramów!

Newline Windpack może być tani

Kurtkę można kupić w kolorze czarnym lub żółtym odblaskowym. Ja mam tę czarną, ale żółta też wygląda całkiem spoko. Normalnie kosztuje ona 239 złociszy. Tak, w markecie sportowym znajdziecie wiatrówkę za niewiele ponad połowę tego, ale Newline to naprawdę świetna, wywodząca się z Danii, marka. Ich produkty są fajnie zaprojektowane, dobrze wykonane i trwałe. Po prostu płacimy tu za jakość. Moim zdaniem jak ktoś biega na poważnie i go na taki zakup stać, to może sobie taką kurtałkę zafundować. Nie pożałuje.

Ale, ale, ale! Nie byłby Krasus sobą, gdyby dostając coś fajnego, nie wydębił i czegoś dla Was. Do końca marca można więc kupić w NBR kurtkę Newline WindPack (o TUTAJ) w promocyjnej cenie. Uwaga, bo będzie ciekawie: Czytelnicy bloga mogą ją nabyć z 10% rabatem (w koszyku zakupów wpisujecie kod „windpack10”), a pĄpkinsi lub osoby, które w przeszłości wyraźnie wykazały swoją sympatię do naszej drużyny – taniej aż o 30%! Ot, wystarczy się do mnie odezwać i udowodnić, że zasługuje się na tę zajefajną cenę. 167 zł za wypasioną markową wiatrówkę! 30%! Duńczyk płakał jak sprzedawał.

6 KOMENTARZY

  1. Krasusie, a jak z przeciągami? Czasem, jak wieje trochę mocniej niż mocno, to wiatr lubi wpadać przez rękawy i wychładzać spocone przedramiona. Ewentualnie lubi podwiać dołem, nerki schładzając i fundując wizyty w kibelku co kilka minut. A jak w testowanej kurteczce?

    • Ja pod nią mam zawsze koszulkę włożoną w legginsy i nie czuję, by coś podwiewało. Gdybym koszulki nie miał, to pewnie by podwiewało, ale kto zakłada kurtkę na gołe ciało;) Ostatnio przy opisywanym tu ciągłym z Belą piździło przeokrutnie i jak się pozapinałem, to nic nie podwiewało, był pełen komfort. Ona jest do mnie dobrze dopasowana (co widać na fotach) i trzyma się dobrze. Przez rękawy też nie czuję chłodu.

  2. Kasus, świetna recenzja – jak zwykle! Jaki masz rozmiar kurtki? – da radę się z Tobą umówić na ewentualne przymierzenie jej 19tego na Falenicy? (jesteś wtedy na Falenicy?)

    • Dziękuję za dobre słowo:) Wstępny plan jest taki, by na Falenicę się udać, ale może być różnie jeszcze.. ;) Kurtkę na Falenicy zawsze mam, więc bez problemu. Swoją drogą, Ty to chyba jeszcze rękawki masz do odbioru, może by więc to połączyć?

Pozostaw odpowiedź Krasus Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here