Gdybym w dniu, w którym związałem się z pudełkowym żarełkiem od Jedzenie Zdrowy Catering (polubić na Fejsie!) zaszedł w ciążę, dziś miałbym już bobasa. Technicznie rzecz ujmując w ciążę i tak zajść nie mogę, ale chciałem Wam w niestandardowy sposób powiedzieć, że aż dziewięć miesięcy zbierałem się do napisania posta o tak zwanym pudełkowym jedzeniu, licząc przy tym, że dzięki ciąży na wstępie przeczytacie go do końca ;)

Zacząłem od Pomelo Food Company, z którego usług korzystało paru znajomych. Było dobrze, ale – jak to mówią – niczego nie urywało. Potem własną działalność rozpoczęła koleżanka z poprzedniej pracy Ola, więc przeniosłem się do Jedzenie Zdrowy Catering. Moim szlakiem poszło parę innych osób i nie narzekają, więc nie jest tak, że chcę wystawić laurkę znajomej.

Chodzi o catering dostarczany każdego dnia pod drzwi. Człowiek wstaje rano, a na wycieraczce czeka torba z jedzeniem. Liczba pudełek i kalorii zależy od potrzeb i oczekiwań pudełkowicza. W tej chwili mam sześć dań i 2800 kcal. Gdy byłem w treningowym gazie, było to zdecydowanie za mało. To jednak celowy zabieg dający mi możliwość uzupełniania zapotrzebowania energetycznego na własną rękę. Nie wyobrażam sobie nie pójść od czasu do czasu z pĄchłopakami na steka, burgera czy tatar. No i słodycze to przecież moja wielka miłość, często przygotowuję też owocowo-warzywne koktajle. Gdybym miał w pudełkach 3,5 albo 4 tys. kcal i nadal robił powyższe, byłoby źle.

Przykładowe żarełko. Uwielbiam szparagi. A po lewej chyba jakieś placki z domieszką buraków. Pychota!
Przykładowe żarełko. Uwielbiam szparagi. A po lewej chyba jakieś placki z domieszką buraków. Pychota!

Zbilansowana, smaczna i zdrowa dieta

Brzmi jak cytat z ulotki, ale naprawdę tak jest. Firmy cateringowe zwykle poważnie podchodzą do tego, co dostarczają w pudełkach. Konkurencja na rynku jest taka, że słaba jakość szybko wyeliminowałaby olewacza z gry. Można co najwyżej wybierać pomiędzy dobrym i bardzo dobrym.

W przypadku Jedzenie Zdrowy Catering jest bardzo dobrze do kwadratu. Dieta w wersji dla sportowców jest bogata w białko i węglowodany, nie brakuje w niej warzyw ani owoców. Gdy jadałem obiady w kantynie w korpo, często kończyło się to bólem brzucha, wzdęciami i innymi nieprzyjemnościami. Z Jedzenie Zdrowy Catering problem po prostu nie istnieje. To chyba najlepsza rekomendacja, jeśli chodzi o jakość tego, co dostaję w pudełkach. Myślę, że to zasługa dobrych półproduktów oraz braku ulepszaczy.

Placki kokosowe. Uwielbiam!
Placki kokosowe. Uwielbiam!

Smak? Bywają rzeczy zwykłe, średnie, ale dużo jest takich, na myśl o których cieknie mi ślinka. Pisząc to, zagryzam na przykład placki z dyni z jogurtem bałkańskim i żurawiną. Uwielbiam też pasty jajeczne i warzywne (z zielonego groszku to petarda) i najróżniejsze placki, wśród których szczególnie wyróżniają się kokosowe z cynamonem. Na obiad często ryba (doskonale przyrządzony łosoś!), bywa też wołowinka, a czasem obiad jest wegański. Jedno wiem: nigdy wcześniej w moim życiu nie jadłem tak zróżnicowanie.

Mógłbym narzekać na zupy, bo generalnie nie jestem fanem zup. Ale zupy tutaj to osobna historia. Słynny crossfitowy bloger Dajesz Ojciec zachwyca się możliwością… postawienia w nich łyżki. I coś w tym jest. Zupy mają często wkładkę (np. mięsną) i to taką, że łyżka się nie przewróci. Mój faworyt to tajska z kurczakiem i makaronem. Pychota!
Dość często w menu powtarza się omlet, ale za każdym razem jest to inny omlet. Na słodko, na słono itd. Ja generalnie lubię omlety, więc nie mam nic przeciwko temu, że są w menu na przykład trzy razy w tygodniu. Zresztą, trzy omlety w tygodniu, jaka to powtarzalność? W poprzedniej erze jadałem jakieś 20–30 kanapek w tygodniu. Dwadzieścia–trzydzieści. To dopiero powtarzalność.

Przykładowy omlet
Przykładowy omlet

Owszem, smak to kwestia gustu. Ale jak tylko czymś poczęstowałem postronne osoby, to spotykałem się ze słowami zachwytu. Bo to naprawdę jest pyszne. Ach, jeszcze jedno. Suflety. Nie wiedziałem co to jest, ale wystarczył jeden kęs, bym je pokochał. Mistrzostwo świata i Europy!

Nie zawsze jesz to, co chcesz

Decydując się na jedzenie z pudełek, jesteśmy „skazani” na menu, które ktoś wymyśli. Powiedzmy sobie wprost: nienawidzę kiszonej kapusty. Kuźwa, jak bardzo! A raz na ruski rok trafia ona do pudełek. Zdaję sobie sprawę z faktu, że jest ona zdrowa i warto ją jeść, ale mam wtedy zgryz. Mogę mieć ochotę na bataty i czekać na ich pojawienie się dwa tygodnie. Ale z drugiej strony, jeśli czegoś naprawdę chcę, to po prostu to kupuję i jem, jeden dodatkowy posiłek czasami się zmieści.

Oszczędność czasu i wygoda

Według mnie jest to największa zaleta jedzenia z pudełek. Wstajesz rano i śniadanie jest, po prostu czeka. W zależności od menu, można je zjeść na zimno, lub trzeba wrzucić do mikrofali. Na dodatek mając sześć pudełek, mogę sobie nimi żonglować i przeznaczonego na śniadanie omleta zjeść o 11 w południe.

Kolację zwykle zabieram na wieczorny basen. Dzięki temu zjadam ją od razu po treningu, jeszcze w basenowej szatni. Podobnie jak posiłek po treningu rowerowym. Zdarza mi się też jeść, robiąc jeszcze schłodzenie na trenażerze.

Zupa :)
Zupa :)

Chcąc jeść równie smaczne, zdrowe i urozmaicone posiłki, musiałbym spędzać w kuchni podobną ilość czasu co na treningach. Nie mogę sobie na to pozwolić, bo wtedy nie starczyłoby mi czasu na sen lub życie prywatne.

Na szczęście czas można kupić i jedzenie z pudełek jest dla mnie właśnie takim kupowaniem czasu.

Ile to kosztuje?

No właśnie. Cena. To najgorętszy temat, jeśli chodzi o pudełkowe jedzenie. W przypadku Jedzenie Zdrowy Catering każdy klient traktowany jest indywidualnie, przedział cenowy rozpoczyna się od 45 zł za dzień, a kończy na 75 zł. Średnia cena to 53 zł. To dużo. Miesięcznie daje to wydatek ponad tysiąca złotych na jedzenie, a do tego należy doliczyć weekendy i ewentualne dojadanie w tygodniu. To kosztuje dużo więcej niż samodzielne gotowanie, ale jednocześnie mniej niż regularne jedzenie na mieście.

Coś smacznego;)
Coś smacznego;)

Ale z drugiej strony, to właśnie cena za zbilansowaną i zróżnicowaną dietę oraz czas, który dostajemy. Każdy powinien sam skalkulować, ile wart jest dla niego wolny wieczór. Można spędzić go przy garach i oszczędzić sporo pieniędzy, ale można pójść z ekipą na piwo, poczytać książkę albo obejrzeć film. Do wyboru do koloru.

Elastyczność dostawcy

Jedzenie Zdrowy Catering wyróżnia się tym, że można trochę pomarudzić. Przede wszystkim istnieje kilka wersji cateringu. Ja korzystam z takiego dla sportowców, mogę więc liczyć na odpowiednie ilości białka, węgli i wszystkiego innego. No i specjalne życzenia. „Poproszę o więcej makaronów w tym tygodniu, bo mam zawody w weekend”. I mam trzy porcje w ciągu jednego dnia. „Wyjeżdżam w piątek rano, będę cały dzień w drodze. Proszę o same posiłki dające się zjeść na zimno”. I mam. I tak dalej. Tam naprawdę słuchają się ludzi!

Zastanawiałem się na początku, jak bardzo nieekologiczne jest to, że każdego dnia wyrzucam do kosza sześć plastikowych pudełek. OK, przygotowując posiłki samodzielnie też zaśmiecam środowisko, ale gdyby tak…?
– Słuchajcie, a gdybym mył te dobrej jakości pudełka i Wam oddawał co jakiś czas, to będą miały drugie życie?
– Jasne, zwracaj!
I wiecie co? Faktycznie co jakiś czas wyraźnie widzę, że dla danego pudełka jest to drugie życie. Kupili mnie tym!

Sałatka.
Sałatka.

Tylko Facebook

Póki co firma nie ma strony internetowej. Jest tak naprawdę dostępna tylko dla osób korzystających z FB.
„To nasz celowy zabieg. Chcemy zachować kameralność. Naszym celem nie jest stanie się drugim Body Chiefem. Chcemy pozostać manufakturą i cenimy sobie indywidualny kontakt z klientem. Można do nas pisać na mail lub na FB” – taką odpowiedź uzyskałem na pytanie o to, dlaczego jest tylko FB. Do mnie trafia, szczególnie że faktycznie z odpowiedziami na wiadomości nie ma żadnego problemu.

Dla kogo?

Jedzenie Zdrowy Catering to firma lokalna. Przykro mi, jeśli mieszkacie daleko od Warszawy, bo nie możecie skorzystać z jej usług, a naprawdę jest czego żałować. W Warszawie żarełko dowożą nawet na daleki Wawer, a pod miastem na liście są Reguły oraz Piaseczno i okolice.

Konkursidło – spróbuj jedzenia z pudełek

Prośbą i groźbą (no dobra, nie było to aż takie trudne ;)) udało mi się dla trojga z Was wydębić szansę spróbowania menu od Jedzenie Zdrowy Catering. Zwycięzca konkursu przez trzy dni będzie mógł (a może mogła?!) jeść pudełka, kolejna osoba dostanie dwa dni, a trzecia – jeden.

Co trzeba zrobić?

Opublikować na swoim koncie na Instagramie zdjęcie potrawy (nie musi być przyrządzona przez Was!), którą chcielibyście znaleźć w pudełkowym menu. W poście oznaczcie konta Jedzenie Zdrowy Catering (warto zalajkować!) i moje (e, kto by tam lajkował).

Wybierzemy trzy najfajniejsze zdjęcia i nagrodzimy. Proste? Można też jednym zdaniem napisać, dlatego akurat to byście chcieli.

Macie czas do końca tygodnia pracy, czyli do najbliższego piątku (16 września) do godziny 23:59. OZD!

PS Ja bym chciał tatar albo brownie. Każdego dnia :)

4 KOMENTARZY

  1. aaa! zaszalałam :-) Fajny wpis. Jedyne co mnie odstrasza to właśnie cena.. bo jak widzę Twoje zdjęcia co wrzucasz to od razu jestem głodna :-)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here