Kryzys.

Nie poznaję siebie.

Kocham trenować. Kocham wysiłek fizyczny, uwielbiam się zmęczyć!

A tymczasem na tę chwilę kompletnie nie chce mi się trenować. Jak dobrze, że do pracy z planem od Olgi wracam dopiero na początku listopada. Po ukończeniu IM w Malborku czułem się bardzo dobrze, ale potrzeba regeneracji była świetną wymówką, by nic nie robić. No, nic poza piciem piwa, jedzeniem i czytaniem książki (tęskniłem!).

Dwa razy w weekend potruchtałem, ale jak tylko mogę, odwlekam powrót do reżimu treningowego. Jakkolwiek bym tego nie lubił, to chyba po prostu ten sezon mnie zmęczył psychicznie. Nie mniej niż nogi i pupa, odpoczynku potrzebuje moja głowa. Zresztą, widać to także po tym, jak opornie idzie mi pisanie relacji z ostatniego startu.

Meta w Malborku była super, ale relacji mi się pisać nie chce.. / fot. Pawel Naskrent/maratomania.pl
Meta w Malborku była super, ale relacji mi się pisać nie chce.. / fot. Pawel Naskrent/maratomania.pl

SWIM

W tym kontekście plan, by do początku listopada dać sobie spokój z trajlonami jest chyba dobrym rozwiązaniem. Za tydzień zaczynam pływanie w nowej grupie, będzie więc motywacja, by nie zgnuśnieć całkowicie i dwa razy w tygodniu popływać. Wszak to pływanie muszę poprawić tej zimy, bo już dość mam wstydzenia się za swoje wyniki. Mam nadzieję, że nowe otoczenie będzie dla mnie impulsem, który pozwoli poprawić rezultaty.

BIKE RUN

Za miesiąc test tego, jak przygotowanie ajronmenowe przekłada się na bieganie ultra. Po dwóch ajronach zrobionych tego lata, wracam w góry i zamierzam powalczyć na 70-kilometrowej trasie Łemkowyna Ultra Trail. Na pewno coś przez ten miesiąc pobiegam, ale przede wszystkim muszę skupić się na odpoczynku. Fizyczny ogarnę, sztuką będzie zresetować głowę, by jej się zachciało.

RUN BIKE

Póki co nie śpieszy mi się na rower. Skokowy wzrost objętości w przygotowaniach do tego sezonu sprawił, że mam trochę dość. Mówiąc wprost: dupa chce odpocząć ;) Jak zaświeci słońce to na pewno wybiorę się pojeździć, ale bardziej w celach przyjemnościowych niż treningowych.

A teraz wracam do książki, Czuwaj!

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułTen, w którym rutyna to zło (STS Chodzież 2017)
Krasus – biegacz, napieracz, triathlonista i pĄpkins pełną gębą. Jego filozofia uprawiania sportu łączy ciężką pracę i ciągłe dążenie do bycia lepszym z dobrą zabawą, bo przecież w życiu chodzi o to, by było fajnie. Zrobił swoje jeśli chodzi o uklepywanie asfaltu i teraz realizuje się w terenie. W lesie, z mapą czy w górach czuje się jak ryba w wodzie!

4 KOMENTARZY

  1. Wypoczywaj sobie!

    Jeszcze się zachce.

    Pamiętaj, że większość amatorów trenuje jak zawodowcy, a regenruje się jak amatorzy. Chyba dlatego głowa jest taka umęczona.

    Gratuluje pięknego sezonu tri! Zwieńczenie w Malborku epickie!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here