Mający rangę mistrzostw Polski Półmaraton Philipsa jest za długi o 225 metrów, Poznań Marathon startuje opóźniony o 45 minut, a w Toruniu lider biegu zostaje źle poprowadzony przez wolontariusza i musi „dokręcić” brakujące metry przed metą. To organizatorskie wtopy z biegowej jesieni 2017 roku. Przynajmniej te, o których pamiętam – głośne, na dużych imprezach, o których mówiło się i pisało więcej. Na „ogórkowych” zawodach nie jest inaczej. Z biegu na dychę sprzed niemal dwóch lat mam oficjalną życiówkę na 10,3 km, organizatorzy mieli odwagę w wynikach wpisać faktyczny pokonany przez nas dystans.

„Mój kraj taki piękny”? Nie tylko mój kraj. Tydzień temu podczas maratonu w Wenecji (to nie taka ogórkowa impreza, posiada status IAAF Bronze Label) prowadząca szóstka została po 25 km pokierowana poza trasę i wylądowała na ruchliwej ulicy. Oczywiście nikt z tej grupy strat już nie odrobił i bieg nieoczekiwanie wygrał Włoch (pochodzenia bodaj erytrejskiego), a o sprawie pisała cała biegowa (i nie tylko biegowa) Europa.

A to tylko bieganie uliczne. Lista wpadek Endusportu (organizator triathlonów w Poznaniu i Sierakowie) przypomina już Litanię do Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, a ich stosunek do zawodników ubiegających się o swoje (np. obiecane nagrody lub należne fanty z pakietu startowego, które inni dostali) da się określić jedynie temperaturą moczu, jakim leją.

fot. Piotr Naskrent / Maratomania.pl

W tym wszystkim szef Fundacji Maratonu Warszawskiego w pĄpcaście (do posłuchania: KLIKU-KLIKU) z gracją godną słonia w składzie porcelany mówi, że przecież świat się nie kończy, jeśli półmaraton będzie za długi i nie ma co narzekać. Z drugiej strony ci, którzy odważą się wymagać i krytykować, dostają najczęściej w dyskusji łatkę „hejtera” i komentarz „ciekawe czy Ty zorganizowałbyś maraton lepiej?”.

Otóż nie: nie zrobiłbym tego lepiej, gdyż po prostu się na tym nie znam. Płacę wpisowe za to, by zrobiła to firma zajmująca się tym profesjonalnie i oczekuję że dołoży wszelkich starań, aby wpadek nie było. Tak, zgadzam się z tym, że błąd może się zdarzyć. Że nie myli się tylko ten, kto niczego nie robi. Ale, na litość boską, nie może zdarzać się ciągle, a przede wszystkim: trzeba mieć jaja, umieć przyznać się do błędu i za niego zapłacić!

Krytyka organizatora, który po popełnieniu błędu wypina się na zawodników, olewa ich i nie odpowiada na maile, to nie „polskie hejterstwo”. Wymaganie wywiązania się z umowy coraz częściej nazywane jest w ten sposób, a ja kompletnie tego nie rozumiem.

Organizatorzy zawodów najczęściej po prostu zrzucają winę na podwykonawców. Zapytam więc: kto tych podwykonawców wybrał? Kto wybrał firmę, która w Pile źle ustawiła nawrotkę? Naprawdę nikt z ramienia organizatorów nie sprawdził trasy przed biegiem?

W Roth o bylejakości nie ma mowy!
W Roth o bylejakości nie ma mowy!

Zastanawia mnie, czy Marek Tronina mówiłby „przecież nic się nie stało”, gdyby przykładowo zamawiając insignię z dwulitrowym silnikiem kolor metalik, dostał za te same pieniądze białą corsę 1,2 litra. Potulnie stwierdziłby „przecież jeździ” i po kilku latach kupił kolejnego opla? Nie sądzę.

Szczególnie niezrozumiałe jest dla mnie, gdy głupie błędy popełniają ci, którzy organizacją imprez sportowych zajmują się od wielu lat. Łatwiej wybaczyć to początkującemu, dopiero wszak zaczyna. A zresztą, na wpadkę kogoś z doświadczeniem też można przymknąć oko, gdy tylko potrafi przyznać się do błędu i posypać głowę popiołem. A to rzadkość.

W ogóle krzyczenie „hejterzy!” bywa dziś obroną w zbyt wielu dyskusjach. Szerokim echem odbił się na przykład niedawny wywiad Oskara Berezowskiego z Adamem Hofmanem (tym Adamem Hofmanem, którego znamy z PiS, a który biega teraz ultra) na portalu Napieraj.pl. AH to postać kontrowersyjna, która w świadomości wielu Polaków zapisała się niezbyt pochlebnie. Większość, nawet spokojnie i rzeczowo uargumentowanej krytyki czytelników spotykała się z odpowiedzią „hejtujesz”. Bo dziś to niemodne powiedzieć „nie podoba mi się to, źle robisz”. Panuje powszechne poklepywanie się po pupach i głaskanie po jajkach. Bo wszyscy są kurwa zwycięzcami.

PS Baziu, dziękuję za inspirację do napisania tego tekstu.

9 KOMENTARZY

  1. Zdarza się rok temu w Wolsztynie dodatkowe 600 metrów w pływaniu, ale organizator przeprosił dał 25 procent upustu na wpisowe na następny rok i w tym roku było wszystko ok.

  2. „Wtopy” na imprezach :
    Były , są i będą.Często są naprawdę przypadkowe a często?
    1. Na Maratonie Warszawskim org. przez inną niż obecnie ekipę ” ukradli część medali”.
    2.Na maratonie Warszawskim ” ” ” ” ” ” dla pierwszej kobiety zamiast auta, było radio do niego.
    3.Na Maratonie Krakowskim kiedyś czołówka skróciła trasę.
    Przyczyny? poplątanie bylejakości z oszczędnością i tyle. Widzę na imprezach całkowite „olewanie” naszego bezpieczeństwa : ratownictwo, karetki, czas dojazdu itp.

    • Moim zdaniem nie ma reguły. Z Biegu Żnińskiego na 10 km z 2016 mam oficjalną życiówkę na 10,3km, bo pilot na motocyklu źle nas poprowadził.. No ale przynajmniej mieli jaja się przyznać i w wynikach widniał dystans 10,3km ;)

  3. Skomentowałem wywiad z AH, o którym piszesz. Chwilę zastanawiałem się, czy to robić, w końcu człowiek dołączył do rodziny ultra. Ale ja takiego członka rodziny mieć nie chcę, choćby nie wiem, jaką metamorfozę przeszedł. AH nie osiąda nie wiem jakiech wyników, więc wywiad z nim przeprowadzony został, ponieważ jest znaną osobą, a znaną głównie z gównianej polityki, więc wyraziłem kulturalnie swoje zniesmaczenie. Wolałbym wywiad z nieznanym nikomu ultrasem, który przy okazji np. oddaje krew lub opiekuje się osobami starszymi, stara się pokonać słabości i przekraczać swoje granice. AH jeśli jest prawdziwym ultrasem niech robi swoje – milcząc.

    • Tacy ludzie, o których piszesz, zwykle nie szukają rozgłosu..
      Z drugiej strony, z punktu widzenia portalu, co lepiej się klikało? ;) No właśnie, wywiad z kontrowersyjnym Hofmanem…

  4. Niestety wpadki zdarzają się wszędzie i nawet biegania to nie omine. Miejmy nadzieje, że takich incydentów będzie jak najmniej a z zawodów i eventów zamiast komplikacji wyniesiemy czystą sportową radość :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here