„Żeby pływać, trzeba pływać” – jasno pokazały to wczorajsze testy na 400 i 200 metrów kraulem. Szczerze mówiąc, po zapaleniu oskrzeli, antybiotyku i dwóch tygodniach przerwy to ja się cudów nie spodziewałem, szczególnie że w grudniu miałem inne dwa tygodnie wolnego związane z ospą. No i tychże cudów nie było. 400 m pokonałem w 7:56, a 200 m w 3:49. Słabizna, ale przynajmniej udało się popłynąć dwusetkę w tempie szybszym niż czterysetkę, co nie wszyscy w grupie uczynili ;)

„Krasus, dłoń niżej niż łokieć!”, „Krasus, nie podnoś głowy tak szybko”, „Krasus, wczesna pionizacja przedramienia!”, „Krasus, nie nożycuj nogami!” – dżizas, dlaczego to pływanie jest tak cholernie technicznym sportem? Dlaczego jest tak trudne? Kilka miesięcy zajęć z Tomkiem Kowalskim to były niekończące się sesje powtarzania ćwiczeń technicznych, nuuuudnych jak flaki z olejem. Ale nawet je polubiłem, po kolejnym powtórzeniu zaczęły nawet wychodzić, a skupianie się na pojedynczych elementach, na „tu i teraz” pozwoliło mi trochę uspokoić myśli na temat mojego pływania. Przestać spinać się na wyniku, który osiągnę latem na zawodach.

Pływanie jest tak bardzo inne od kolarstwa i biegania, tak bardzo inne! Fajnie Baziu powiedział ostatnio, aż sobie pozwolę zacytować: „Woda jest niesamowita, jeśli potraktować ją jako środowisko do zabawy. Ja się bawię nawrotami, czuciem wody, grzbietem. Za każdym razem coś kombinuję, dokładam, zmieniam. Przerysowuję ruchy. Sprawdzam, jak reaguje ciało, kiedy inaczej pociągnę ręką. To są minimalne zmiany. Jak u babci, która przesuwa paprotkę na TV o 3 cm w prawo, bo jej psuła aurę, ale dzięki temu lepiej rozumiem, co się ze mną w wodzie dzieje”.

Ach, mądry ten Baziu, bez dwóch zdań! W wodzie trzeba przede wszystkim swobodnie się poczuć i zrozumieć, co się dzieje. Faktycznie jest tak, że im spokojniej i dokładniej wykonuję ruchy, tym mniej się męczę i szybciej płynę. Cała ta teoria generalnie nie jest trudna, ale jej stosowanie to dla mnie jakiś kosmos. Synchronizacja wszystkich elementów, zgranie pracy rąk i nóg z ułożeniem ciała w wodzie, pilnowanie pozycji głowy, ułożenie rąk, pociągnięcie… A jeszcze oddychać trzeba!

Do tego w pływaniu istnieje „czucie wody”, które traci się już po kilku opuszczonych treningach. A tych u mnie tej zimy nie brakuje. Dwutygodniowa przerwa w grudniu (ospa) mocno wybiła mnie z rytmu. Ledwie co wróciłem na basen w styczniu i… kolejne dwa tygodnie (zapalenie oskrzeli i antybiotyki). Od kilku dni znów trenuję i akurat wypadł dzień testów w grupie pływackiej – cudów nie ma, 7:56 na 400 m to słaby wynik, ale tego dnia lepiej być nie mogło. Pozostaje pracować dalej, do ważnych startów jeszcze dużo czasu.

Niechże tylko odpuszczą mi te wszystkie zarazki, bym mógł na spokojnie trenować…

A na koniec mam jeszcze dla Was do rozwiązania test jednokrotnego wyboru. Gotowi? Polecenie jest proste: wybierz poprawną odpowiedź. A czy B?

W chwili pisania tego posta dzieci…
A) są zdrowe i bawią się w przedszkolu.
B) siedzą w domu z jelitówką lub podobnym paskudztwem.

2 KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here