Gdy zaczynałem biegać, miałem jedną parę butów. Z czasem kolekcja rosła i rosła. Amortyzowane na asfalt, startówki na asfalt, z bieżnikiem w góry skaliste, z bieżnikiem na błoto itd., itp. A że w domu jest nas biegających dwoje, to szafa pęka w szwach. Zawsze znajdzie się jednak miejsce na nową parę, szczególnie gdy w ręce (a raczej na stopy) trafia coś zupełnie nowego.

Gdy na FB (a może był to Insta?) pochwaliłem się, że w ramach współpracy z firmą Merrell przetestuję ich model trailowy Bare Access XTR, słynący z wybierania alternatywy wobec wszystkiego Kuba, stwierdził, że nareszcie przechodzę na dobrą stronę mocy. Merrell robi bowiem buty minimalistyczne – bez dropu i zbyt dużej amortyzacji. Sami nazywają to butami „barefootowymi”.

Bare Access XTR – a dla kogo?

Bare Access XTR to model przeznaczony dla osób rozpoczynających swoją przygodę z bieganiem minimalistycznym. Mają zerowy drop, co oznacza, że pięta jest na tym samym poziomie co palce. Zdecydowana większość butów biegowych ma piętę wyżej. 6–8 mm różnicy to niewiele, rzadkością nie jest i kilkanaście milimetrów spadku pięta–palce.

Podeszwa nowych Merrelli jest bardzo elastyczna, buty są lekkie i wygodne, ale jednak mają trochę amortyzacji. Obuwie dla radykalnych minimalistów takowej nie ma, co przy zbyt szybkim przestawieniu się może skończyć się kontuzją. Mój pierwszy kontakt z tym modelem to od razu weekend w Tatrach, a kolejny w Gorcach. Mimo że były to raczej dłuższe niż krótsze wycieczki, nie odczuwałem braku podwyższenia pod piętą.

Warto jednak w tym miejscu zaznaczyć, że przy wyborze butów zwykle wezmę te z mniejszym, a nie większym dropem. Jeśli ktoś biegał dotąd tylko w obuwiu z kilkunastomilimetrową różnicą pomiędzy palcami i piętami, powinien ostrożnie wprowadzać nowe rozwiązania.

Bare Access XTR – a dokąd?

Producent opisuje te buty jako przeznaczone do biegania przełajowego, na miękkim podłożu, najlepiej w lesie. Testy w jednym z podwarszawskich lasów potwierdzają tę informację. Merrell Bare Access XTR świetnie sprawdzają się w tego rodzaju terenie. Elastyczność i minimalizm zapewniają świetne czucie podłoża (lubię to!), a odpowiednia dawka amortyzacji pozwala bezboleśnie zrobić długie wybieganie. Trzeba jednak uważać, stawiając stopy. Merrelle nie mają żadnych płytek utwardzających podeszwę i zbyt częste nadeptywanie na niefajne kamienie czy korzenie może skończyć się bólem stóp. Jedyną ich ochroną jest otok wokół palców, sprawdza się on bardzo dobrze.

Tak jak wspomniałem powyżej, Bare Access XTR przetestowałem także w górach.

– I co, nadają się?
– A, to zależy.

Dzięki temu, że są lekkie i elastyczne, biega się w nich bardzo wygodnie i świetnie czuć podłoże. Ale na niektórych szlakach (np. w Karkonoszach czy Tatrach) brak amortyzacji i miękkość mogą być wrogiem, a nie przyjacielem. Przy godzinnej przebieżce dyskomfort może być znośny, ale kto wybiera się w góry na godzinę? Po całym dniu w Tatrach bolały mnie stopy. Tamtejsze szlaki wymagają po prostu nieco więcej zabezpieczenia.

Co innego miększe szlaki Gorców. Tam biegało mi się fantastycznie! Podeszwa Vibram TC5+ jest dość miękka i elastyczna, co daje dobrą przyczepność. Trzymilimetrowy bieżnik dobrze sprawdza się na trailowych nawierzchniach, ale przy większym błocie stopa może Wam odjechać i BAM, gleba! Nie są to bowiem kołki takie jak w butach przeznaczonych do biegania w tak zwanym błocie Łemkowyny.

Bare Access XTR – a na kiedy?

Testowane przeze mnie Merrelle mają cholewkę wykonaną z lekkiej i oddychającej siateczki. Świetnie sprawdza się to w ciepłe dni – stopa mniej się poci i bieganie jest bardziej komfortowe. Oczywiście zimą może to być dla zmarzluchów problem. Lekkość cholewki sprawia też, że nawet niewielka ilość wody powoduje jej przemoczenie. Może to być denerwujące, gdy podczas biegu zagapimy się i trafimy w jedyną kałużę w promieniu kilku kilometrów.

Jest to też związane z lekkością modelu Merrell Bare Access XTR. Producent deklaruje, że buty mają po 240 gramów. Moje, w rozmiarze 44, ważą po… 240 gramów każdy.

Bare Access XTR – a na jak długo?

Zwykle największym problemem recenzującego buty jest ocena ich wytrzymałości. Z jednej strony, dobrze byłoby pobiegać w nich rok i z tej perspektywy powiedzieć, jak się sprawdzają. Z drugiej, za rok na rynku może być już nowy model i co komu po takiej recenzji? Po półtora miesiąca z obuwiem Merrella stwierdzam, że jest nieźle. Przeciorałem je kilka razy w górach, zabłociłem w Gorcach i musiałem wyprać.

Wiem, że puryści butów biegowych nie piorą i pewnie producenci to odradzają, ale gdy obuw nasiąknie błotem, a potem jeszcze pokiśnie w torbie przez resztę weekendu, to po prostu nie ma wyjścia. I co z Merrellami? Wyprałem, spokojnie wysuszyłem i wszystko w porządku. Cholewka, choć przewiewna i lekka, nie ma praktycznie śladów użytkowania. Pierwsze wrażenie jeśli chodzi o wytrzymałość mam więc bardzo dobre. Co jednak nie znaczy, że musi tak być za pół roku.

Podsumowanie

Merrell Bare Access XTR to lekkie i wygodne buty do biegania po lesie. Dla niektórych będą się też nadawać w góry, ale nie w każde. To, co mi się w nich podoba, to wygoda, zerowy drop i fajne czucie podłoża. Jeśli chodzi o podobanie, to zawsze jest to kwestia gustu. Nie są to buty, na widok których miałbym drgawki z wrażenia. Nie są też kuzynami fiata multipli. Ot, buty do biegania. Ani ładne, ani brzydkie. Lekkość pozwala szybko biegać, może to być dobra para na zawody w terenie. Założyłbym je na start w Falenicy, Kampinosie lub Lesie Kabackim, ale już z zabieraniem na zawody w górach byłbym ostrożniejszy. Tam często przydać może się więcej stabilizacji i sztywności.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here